Zakwasu na chleb nie oddaje się, bo chleb przestanie wychodzić. Tak mówią starsze gospodynie. Zabobon czy prawda?
Po kilku miesiącach "zaprzyjaźniania się" z tematem domowego wypieku chleba stwierdziłam, że z rozdawaniem zakwasu lepiej nie szaleć - bo oznaczać to może przestój w "domowej piekarni". Dlaczego? Czysta logika. Po każdym wypieku chleba zakwas się podchowuje, aż do uzyskania odpowiedniej jego ilości. Im więcej pieczemy, tym więcej razy musimy go ponownie hodować - tym samym wzrasta jego moc (poprawia jakość). Im zakwas starszy, tym lepszy. Jeżeli teraz oddałabym np. połowę mojej porcji (bo mniej nie ma sensu) innej kucharce, to musiałabym znów pieczołowicie hodować swój własny zakwas do odpowiedniej ilości (a przecież w tym czasie mogłabym się już cieszyć przepysznym bochenkiem). Kiedyś ile chleba upiekło się, tyle go w domu mieli domownicy. Nie można było sobie pozwolić na oddanie zakwasu, bo to równać się mogło ze zmniejszeniem "produkcji".
Dziś brak zakwasu to nie problem, a powiedzenie o nieoddawaniu zakwasu to tylko przesąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz