Szczęśliwego Nowego Roku!
Jakaż cholerna dawka życiowej ironii jest w tym życzeniu...
Święta Bożego Narodzenia i Sylwester to katorga. Ludzie zaczynają zachowywać się dziwacznie, są zobligowani społeczną poprawnością do szczęścia i rodzinnego świętowania. Marzy mi się wyrwanie z tego tygielka sztuczności. Szukam prawdziwych relacji, opartych na szczerej sympatii.
Nie wysiliłam się nawet na jedno, krótkie życzonko noworoczne. Co roku zalewałam świat falą przedświątecznej miłości. W tym roku pozwoliłam działać innym. I co? Eksperymentowanie boli... Życzenia otrzymałam od osób, na które dosłownie wpadłam. Wymuszone poprawnością.
Przyjaciółki z daleka, dobrzy znajomi? Gdzie jesteście? Kim, do cholery jasnej, jesteście?! Nie potraficie znaleźć krótkiej chwili na e-mail, sms, telefon do mnie. Krótkiej chwili! A może... nic dla was nie znaczę i dałam się zwieść współczesnej, sztucznej życzliwości.
Zdałam sobie sprawę z ogromnej pustki, która mnie otacza. Dlatego mam dość poprawnej przymilności, wymuszonego uśmiechu. Mam ochotę być cyniczna, zdystansowana - bo
taka jestem od zawsze, tylko... nigdy nie miałam odwagi wyjść z tym na zewnątrz. Raz próbowałam być sobą i... przyjaźń się szybko skończyła.
Może ta radykalna zmiana uleczyłaby mnie z chandry noworocznej? Z zasranej pustki, która co roku towarzyszy świętom? Prawdziwe życie nie znosi plastiku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz